poniedziałek, 13 lutego 2017

Seksualność - błogosławieństwo czy przekleństwo?

Żony - absolwentki moich warsztatów już wiedzą, jak ważną i często niedocenianą (zwłaszcza, gdy pojawiają się dzieci) sferą w życiu małżonków jest współżycie. Podczas krótkiego wykładu dla studentów nie byłam w stanie poruszyć całej problematyki z tym związanej oraz trudności, z którymi borykają się żony. Jeśli jednak ten temat Cię interesuje, zapraszam do udziału w warsztatach dla żon we Wrocławiu, już niebawem, bo 25.03.2017 r. Jeśli w warsztatach uczestniczyłaś, a temat jest dla Ciebie ważny zapraszam do udziału w rekolekcjach weekendowych: 

23-25 czerwca 2017, Weekend Małżeński: Mistyka seksu, Seks raczej nie kojarzy się nam z mistyką, a mistyka najczęściej rozumiana jest jako rzeczywistość zarezerwowana dla osób duchownych. Jednak czy jesteśmy tego świadomi czy nie, tęsknimy za miłością wierną, czystą i bezinteresowną. Marzymy o fizycznym i duchowym zjednoczeniu seksualnym, a tak często czujemy się oszukani, zagubieni i niespełnieni. Tylko zrozumienie i uznanie prawdy o seksualności pozwoli człowiekowi poczuć się naprawdę szczęśliwym i kochanym. Przewidziana jest opieka nad dziećmi w wieku przedszkolnym. Prowadzi: o. Piotr Zajączkowski OFMCap, miejsce: Centrum Duchowości „Honoratianum” w Zakroczymiu koło Warszawy, więcej: www.kursnamilosc.pl; zapisy: piotrzet1972@gmail.com; tel. 504.328.796.

A teraz czas na artykuł autorstwa Kamila Gucwy zamieszczony we wrocławskim Gościu Niedzielnym:

Jedna osoba na cały kościół uważała, że seksualność to przekleństwo – takie były wyniki początkowej ankiety w odpowiedzi na tytułowe pytanie. Ale jak to właściwie jest? Czy w tym wypadku większość miała rację?
– Gdy pracuję z żonami, czasem się śmieję, że głównym przesłaniem, z którym wychodzą, jest to, żeby chętnie współżyć z mężem – mówiła prelegentka. – Tak się dziwnie dzieje, że czasem katoliczki do ślubu mówią: nie, nie, nie. A potem okazuje się, że po ślubie też – nie, nie, nie. I mężowie są strasznie zawiedzeni. Myśleli, że będą czekać na ten skarb, a potem okazuje się, że skarb ciągle nie ma ochoty.


Pani Ilona zaznaczyła, że seksualność jest często ciągle pojmowana, szczególnie w kręgach katolickich, jako coś niedobrego, i ten pogląd owocuje właśnie takimi postawami. A przecież pierwszym zdaniem, jakie Bóg, błogosławiąc, wypowiedział na kartach Księgi Rodzaju do człowieka, było właśnie: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się”. – Bóg stworzył seks czystym, a szatan uczynił go perwersyjnym. Bóg stworzył seks dla jedności, a szatan doprowadza do tego, że seks rozdziela. Bóg uczynił seks, żeby dawać życie, a szatan przychodzi i przynosi śmierć – wyjaśniała.

To właśnie działania szatana doprowadzają do tego, że z tą sferą wiąże się wiele problemów. Dlatego bardzo ważna jest postawa rodziców w stosunku do dzieci. – Badania pokazały, że kobieta kochana przez ojca, która czuje bezpieczeństwo, będzie o wiele mniej skora do podejmowania seksu przedmałżeńskiego. Tak samo mężczyzna, jeśli będzie przez ojca utwierdzony w swojej męskości, nie będzie miał potrzeby udowadniania jej przez aktywność seksualną – przekonywała psychoterapeutka. Człowiek kochany nie da się tak łatwo nabrać na rzeczy, które same w sobie mogą być tylko karykaturą miłości – a jest nią pozamałżeński seks, który daje tylko przyjemność, a rodzi potem wiele lęków i obaw. Gdy człowiek doświadczy prawdziwej miłości w rodzinie, nie będzie tak bardzo szukał jej namiastek gdzie indziej.
– Każdy rodzi się z takim pustym zbiorniczkiem na miłość. Jeśli nie zostanie on napełniony w dzieciństwie, to jest to miejsce, w które później wchodzi Zły – stwierdziła psychoterapeutka. – W sferze seksualności można otrzymać bardzo szybko słowa, których się potrzebuje: „kocham Cię, ale jesteś piękna, ale jesteś silny…”
Przy okazji spotkania poruszono także temat czystości przedmałżeńskiej. To właśnie przed ślubem jest czas, żeby szeroko otwierać oczy patrząc na drugą stronę, żeby ocenić jej charakter. A czas po ślubie po to, żeby je lekko przymykać i akceptować współmałżonka - jak mawiał Benjamin Franklin. Niestety, ludzie często robią odwrotnie. Pani Ilona podkreślała, że seks jest naprawdę piękny, jest największym wyrazem powiedzenia „kocham cię”. Takie całkowite oddanie się poza sakramentem małżeństwa porównała do sytuacji, gdyby kleryk siadł do konfesjonału i zaczął spowiadać. – On może nawet sądzić, że raczej zostanie księdzem, że nie planuje zrezygnować.... Ale kto chciałby pójść do takiej spowiedzi? – pytała retorycznie.
Rzadko się mówi o tym, że także na „te tematy” trzeba ze sobą rozmawiać, szczególnie w małżeństwie. – Współżycia też trzeba się nauczyć, każda ze stron może mieć swoje oczekiwania – zaznaczyła psychoterapeutka. Noc poślubna to nie taka magiczna chwila, jak z filmów, że nagle świece same się pozapalają, zacznie lecieć muzyka z megafonów. Także współżycia trzeba się razem uczyć. Jeśli kobieta i mężczyzna dojdą do zrozumienia siebie w tej sferze, będzie to fascynująca przygoda na całe życie.
Pani Ilona zwróciła uwagę na fakt, że często mężczyźni przechodzą przez fazę czasowej impotencji, a żony płaczą w poduszkę i myślą, że to jest ich wina. Problemem jest brak dobrej komunikacji w związku. – Często mężczyźni nie wiedzą, że kobieta, żeby współżyć, potrzebuje głębokiej rozmowy, musi czuć się bardzo zrozumiana i kochana. A mężczyzna, żeby rozmawiać z kobietą, potrzebuje seksu. I tworzy się takie błędne koło – mówiła, powołując się na swoje doświadczenie zawodowe. Psychoterapeutka dodała także, że dla zdrowej relacji kobieta potrzebuje miłości, wysłuchania, a mężczyzna potrzebuje szacunku – poczucia, że jego zdanie się liczy.
Ważne jest też nastawienie, z jakim podchodzi się do współżycia. Seks powinien być przyjmowaniem miłości, a nie tylko poszukiwaniem przyjemności. Jeśli będzie nastawienie na obdarowanie drugiej osoby, to przyjemność przyjdzie sama.
Pod koniec pani Ilona dodała także słowa otuchy tym, dla których sfera seksualności jest wielkim problemem i często może wydawać się, że to tylko przekleństwo: – Jeśli nawet masz problemy z seksualnością, mimo wszystko dziękuj Bogu,  że masz dobre libido i proś Boga, by nauczył cię kontrolować własną seksualność, a nie by seksualność kierowała tobą. Często przychodzą do mnie osoby, które nie są w stanie odczuwać fascynacji płcią przeciwną, to jest wielki dramat, ale dla takich osób też jest nadzieja w Bogu. Jeśli masz problemy z pornografią, masturbacją czy seksem przedmałżeńskim, może to oznaczać, że będziesz szedł do spowiedzi nawet dwa razy w tygodniu, ale jeśli ciągle się podnosisz, to nie przegrałeś. Czasem warto rozważyć pozbycie się komputera z domu, jeśli z jego powodu wciąż trwasz w nałogu (por. Mk 9, 43–48).
Ważne, aby nie skupiać się w walce z nieczystością na samej swojej wadzie i zadręczać się kolejnymi upadkami. Sposobem na walkę z wadą jest zawsze ćwiczenie się w cnocie przeciwnej. Sposobem na nieczystość powinno być wejście w miłość i głębokie relacje międzyludzkie oparte na szacunku, przyjaźni. Psychoterapeutka przypomniała, że Bóg nie chce nas zniewolić przykazaniami. Są to drogowskazy pokazujące dobre drogi w życiu. Są, żeby nam pomagać, a nie nas ograniczać. Nieprzestrzeganie przykazań porównała do przejeżdżania na czerwonym świetle. Przecież każdy może tak robić, ale w końcu zdarzy się nieszczęście.
Po konferencji był czas na zadawanie pytań. Zainteresowani tematem i kolejnymi spotkaniami z cyklu, zaproszeni są do śledzenia strony internetowej duszpasterstwa: da.redemptor.pl.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz