piątek, 23 grudnia 2016

To co ważne w Święta

Z okazji Świąt Narodzenia Pana Jezusa życzę ci tego przekonania, które jest darem, ale też zadaniem,
że Bóg wymarzył sobie właśnie ciebie! Stał się Człowiekiem, bo chciał być blisko człowieka... B l i s k o  to mało powiedziane! On chce mieć człowieka w centrum Siebie Samego, czyli w sercu Trójcy Przenajświętszej. 

Aniołowie w Niebie nadziwić się nie mogą widząc pokorę, cierpliwość i łagodność Boga oraz Jego wielką tęsknotę za zjednoczeniem się z  k a ż d y m  człowiekiem. Jednocześnie drżą widząc naszą niewdzięczność i ślepotę duchową. Co Bóg jeszcze mógł zrobić, aby przekonać nas do Siebie? Czy naprawdę nie widzimy, jak ugania się za nami poprzez różne dobre lub trudne wydarzenia w historii świata i w historii życia każdej z nas. Po co to robi?
On pragnie tylko jednego, abyśmy miłością odwzajemniły Jego niepojętą Miłość. Ale jednocześnie czy zdajemy sobie sprawę z tego, że zły duch nie próżnuje, lecz jak "lew ryczący krąży szukając kogo pożreć" (1 P 5, 8-9). To on wpuszcza jad do naszych umysłów zasiewając w nich wątpliwość, czy warto kroczyć tą drogą, czy warto aż tak się wygłupiać kochając Boga do szaleństwa, a co za tym idzie okazywać mężowi, dzieciom, sąsiadom, rodzicom, teściom, współpracownikom szacunek, dobroć, serdeczność wiedząc, że Bóg dokona w ich sercu reszty. Bóg też nauczy cię jak dbać o siebie samą (albo nawet czasem jak obronić siebie samą przed krzywdą ludzką), ale zawsze będzie to w kontekście miłości Boga i bliźniego, a nie przeciwko. Owocem Ducha Świętego jest działanie z mocą, przebaczenie i wolność, a niestety tak wiele z nas tkwi jeszcze w świecie, w którym dominuje lęk, paraliż, uraza, pragnienie odwetu, nienawiść, rozpacz czy beznadzieja.

Mocne w Panu ŻONY, przeciwstawmy się złu. Ale nie poprzez coraz usilniejsze starania, by wypaść lepiej (bo to nas wprowadzi we frustrację i zniechęcenie). Gdy bowiem widzimy Boże standardy życia rodzinnego, możemy co najwyżej się zbuntować lub ogromnie sfrustrować mówiąc "obniżymy te standardy" lub "muszę się bardziej starać". A to nie tak - nie tędy droga! Bóg wzywa nas do doskonałości, lecz wie, że o własnych siłach do niej nie dojdziemy. Zatem gdy upadasz, wyznaj z prostotą Panu swój grzech, uznaj z pokorą, że nie dajesz rady i idź dalej Jego drogą, a zobaczysz, że twoim oczom ukaże się droga dziecka, droga prosta i pewna, na której nie ma rozpaczy typu "ale jestem beznadziejna", ale ufne przekonanie, że jeśli upadam to wprost w miłujące ramiona Ojca (któryś z papieży tak pięknie to kiedyś ujął).

Zapraszam cię do drogi dziecięctwa duchowego, bo tylko ta droga wydaje mi się słuszna dla nas, które tak bardzo pragniemy kochać i być kochane. W ten sposób staniemy się umiłowanymi dziećmi naszej Matki Maryi, do naśladowania której zachęcam każdą z was w sposób szczególny. Niech Maryja - piękna, piękna i jeszcze piękniejsza stanie się dla nas inspiracją, najdroższą mamą, wzorem i ideałem prawdy, dobra i człowieczeństwa. Ponieważ Ona zrodziła naszego Odkupiciela, Ona jest Panią wszystkich narodów i całego wszechświata, przez Nią jak przez kanał spływają łaski na cały świat - to jest tajemnica tak wielka, że wypada nam w tym momencie zamilknąć i pozostać w radosnym oczekiwaniu na objawienie się reszty tych cudów w swoim czasie... 

Bardzo na was liczę, że będziemy trwać na modlitwie uwielbiając przychodzącego Pana.





3 komentarze:

  1. Cudowny tekst.
    Dziękuję��

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny jest Jezus, że daje nam swoją Miłość i nigdy nie jesteśmy na to za starzy. To nieprawda, że pierwsza fascynacja Panem mija po fazie nawrócenia, lecz jeśli z głębokości swego serca tęsknisz za doświadczeniem prawdziwej Miłości Boga, On przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie, chociaż od nas oczekuje... oczekiwania :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli tęsknisz to dobrze, bo już Go znasz :) Gorzej jest nie stęsknić za nikim i niczym...

    PS - Piękna rodzina

    OdpowiedzUsuń