wtorek, 21 sierpnia 2012

Mój wzór żony

W ramach wakacyjnego wypoczynku uczestniczyliśmy w tygodniowych rekolekcjach na temat Maryi i na nowo zapłonęłam miłością do Tej, która jest dla mnie wzorem i pełnią Kobiecości. Tak pokorna, a jednocześnie przekonana o swojej wielkości i wyjątkowości.  Tak posłuszna i uległa, lecz wewnętrznie wolna i niczym nieskrępowana. Tak szczęśliwa i spełniona, a jednocześnie wypróbowana w cierpieniu i zahartowana w boju. Taka właśnie jest Maryja - zwykłe naczynie wypełnione po brzegi łaską Pana.



5 komentarzy:

  1. Gratuluję pojawienia się w sercu i pod sercem nowej istoty:)
    Dużo zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest mi niezmiernie miło,że umieściłaś pod swoimi wpisami moje komentarze-gratulujący błogosławionego stanu oraz chwalący poetycką twórczość i niezmiernie przykro,że nie umieściłaś moich komentarzy o polemicznym charakterze.Liczyłam na konstruktywną rozmowę,ale jak widać,życie pełne jest rozczarowań.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj,

      Wszystkie komentarze zawsze są i będą umieszczane na blogu - każdy w swoim czasie.

      Jak już pewnie zauważyłaś, polemiczne lub ostre opinie (np. że to, co piszę o małżeństwie to "cynizm i głupota" lub że jestem "staroświecką służką swego męża") zostają umieszczone na stronie wraz z moją odpowiedzią - na którą jednak potrzebuję trochę czasu.

      Pozwalam sobie na te "opóźnienia" właśnie po to, by nie odpowiadać pewnym osobom zbyt szybko lub impulsywnie, lecz mądrze, łagodnie i - co jest dla mnie niezwykle trudne - zwięźle.

      Zatem cierpliwości :) Jeśli masz ochotę na n a p r a w d ę konstruktywną rozmowę, zapraszam serdecznie pod numer telefonu lub adres mailowy, które są w tym celu udostępnione na stronie.

      Pozdrawiam i proszę się nie zniechęcać :) Ilona Phan-Tarasiuk

      Usuń
    2. Dziękuję za reakcję:)Co do dyskusji i wymiany poglądów,nie uważam,że ta naprawdę konstruktywna może odbywać się tylko na privie.A tutaj może ktoś dołączy i doda coś cennego od siebie?Choć i prywatnego kontaktu nie wykluczam:)

      Moje wpisy są polemiczne,ale na pewno nie ostre czy napastliwe.Z zasady polemizuję tylko z kimś,z kim mam jakąś płaszczyznę porozumienia,przestrzeń zgody.Jeśli byłabym,dajmy na to,feministką,tę dyskusję mogłybyśmy sobie darować z powodu nieprzezwyciężalnych różnic.Ale jestem katoliczką o konserwatywnym światopoglądzie(to ta płaszczyzna porozumienia),która jednak nie akceptuje popularyzowanego przez Ciebie modelu relacji małżeńskich.Poza tym,jestem duuuużo starsza,niejednego doświadczyłam i widziałam,co też zmienia perspektywę i sprawia,że trudno mi podzielać Twój entuzjazm.
      Absolutnie nie chcę Ci podcinać skrzydeł,nawet Ci po cichu kibicuję,bo wzięłaś się za ambitne dzieło z tymi warsztatami.Jeśli nie popadniesz w schematyzm ani nie wpadniesz w pułapkę myślenia"co się sprawdza w moim małżeństwie,sprawdzi się w każdym",masz szansę stworzyć dobre warsztaty,które naprawdę pomogą wielu żonom.

      Jeśli pozwolisz,podzielę się czasem z Tobą swoimi wątpliwościami.Myślę,że sama z tego też skorzystasz,choćby w tym względzie,że będziesz wiedzieć z jakimi argumentami trzeba się czasem zmierzyć. Tymczasem zdrowia dla Ciebie i Maluszka.Pozdrawiam.Sylwia.

      Usuń
  3. Witaj Sylwio!

    :) To, co piszę na blogu to wersja "light" w porównaniu do tego, czego naucza Linda Dillow w swoich znakomitych książkach popartych jej 46-letnim stażem małżeńskim. Także konferencje p. Magdaleny Grabowskiej, która od 32 lat jest żoną, są dla niektórych kobiet ostre jak brzytwa, ale nie pozostawiają złudzeń: szacunek do męża, błogosławieństwo zamiast złorzeczenia, służba rozumiana jako pragnienie zaspokojenia potrzeb współmałżonka, uległość, pomysłowość, a to wszystko dzięki zakorzenieniu w Bogu i poczuciu, że moja tożsamość i piękno są w NIM.

    Jedne kobiety to przyjmą (np. ja), inne odrzucą - i mają do tego prawo.

    Twoje komentarze są jak najbardziej - moim zdaniem - życzliwe i choć zajęło mi trochę czasu odpowiedzenie na nie, naprawdę za nie dziękuję.

    Nie mam w zwyczaju oglądać się na to, co ktoś o mnie pomyśli, ale mam w zwyczaju chłonąć dobrą naukę, a następnie służyć swoją wiedzą, miłością i doświadczeniem. Św. Paweł mówił do Tymoteusza: "Niechaj nikt nie lekceważy twego młodego wieku, lecz wzorem bądź dla wiernych w mowie, w obejściu, w miłości, w wierze, w czystości!"(1 Tm 4, 12). Jednocześnie inspirują mnie starsze kobiety, o których wspomniałam już na wstępie.

    Jest ich oczywiście o wiele więcej i to właśnie im zawdzięczam sedno mojej pracy, treści moich artykułów oraz warsztatów: "Podobnie starsze kobiety winny być w zewnętrznym ułożeniu jak najskromniejsze, winny unikać plotek i oszczerstw, nie upijać się winem, a uczyć innych dobrego. Niech pouczają młode kobiety, jak mają kochać mężów, dzieci, jak mają być rozumne, czyste, gospodarne, dobre, poddane swym mężom - aby nie bluźniono słowu Bożemu". (Tt 2,3-5).

    Słowo Boże jest lampą na drodze mego życia. Staram się przyjmować je z otwartym sercem i dzielić się owocami mych rozważań z innymi. Jednocześnie przyjmuję, że do kogoś może to po prostu nie "trafiać". Jeśli jednak "trafi" i wyda owoc, ufam, że będzie obfity.

    Bo do życia w obfitości zostałyśmy powołane i mam nadzieję, że nasi Mężowie z tej obfitości będą mogli czerpać pełnymi garściami.

    Pozdrawiam ciepło, dziękuję raz jeszcze za wiadomość i życzenia zdrowia,

    Ilona Phan-Tarasiuk

    OdpowiedzUsuń